Choć alkoholizm jest niezwykle rozpowszechnioną chorobą, w społeczeństwie wciąż funkcjonuje wiele mitów na jego temat. Jednym z najczęstszych, a zarazem najbardziej szkodliwych, jest przekonanie, że przy odrobinie dobrej woli nałogowiec może wrócić do „normalnego” picia towarzyskiego. Tymczasem zaburzenie to ma charakter przewlekły, co oznacza, że towarzyszy uzależnionemu do końca życia.

Alkoholizm najczęściej uzależnia Polaków

Alkoholizm jest jedną z najczęstszych chorób dotykających polskie społeczeństwo. Mimo to statystyczny Polak ma niewystarczającą wiedzę na jego temat. Nałóg alkoholowy kojarzy nam się z patologią, biedą, degeneracją fizyczną i psychiczną. Rzadko uświadamiamy sobie, że te objawy pojawiają się dopiero na bardzo zaawansowanym etapie choroby, a to podstępne zaburzenie może dotknąć każdego: biznesmena, który każdego dnia wypija szklankę drogiej whisky na rozluźnienie, nastolatka, który dopiero odkrywa urok szalonych imprez czy stateczną panią domu, otwierającą butelkę wina po ciężkim dniu spędzonym na mało satysfakcjonującej pracy w domu. Każda z tych osób może przez długi czas skutecznie ukrywać swój problem, nienagannie wyglądać i znakomicie radzić sobie z codziennymi obowiązkami. Gdy uzależnienie zaczyna być widoczne dla otoczenia, zwykle jego etap jest już na tyle zaawansowany, że niezbędna staje się pomoc specjalisty.

czy alkoholik zawsze będzie alkoholikiem

Czym jest alkoholizm? Schorzenie to stanowi jedną z konsekwencji nadmiernego spożywania napojów wyskokowych. Pojawia się, gdy nadużywanie alkoholu powoduje negatywne, a w dalszych fazach drastycznie bolesne konsekwencje zarówno dla pijącego alkohol, jak i dla jego najbliższego środowiska. Problem zaczyna się, gdy dana osoba kontynuuje spożywanie tej substancji, mimo iż powoduje to dokuczliwe skutki w różnych dziedzinach jej życia. Takie zachowanie (z perspektywy osób postronnych zupełnie nieracjonalne) świadczy o tym, że doszło do rozwinięcia się zaburzeń psychicznych w znaczący sposób zmieniających myślenie, świadomość i wolność człowieka. Warto podkreślić, iż alkoholizm jest chorobą w sensie ścisłym, mającą konkretne objawy, mechanizmy i dobrze opisany przebieg. W 1956 r. alkoholizm został wciągnięty na listę chorób Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Jest to nie tylko jedna z najbardziej destrukcyjnych chorób, ale jednocześnie jedna z niewielu, do których istoty należy jej negowanie przez samego chorego.

Objawy rozwoju uzależnienia

Jednak zanim uzależnienie osiągnie rozmiar i stopień zaawansowania, w którym pojawi się postępująca degradacja życia społecznego, zawodowego i psychicznego oraz zdrowia fizycznego alkoholika, można zaobserwować u niego duże subtelniejsze objawy. Są to pozornie niewinne sygnały, które powinny stanowić dla nas powód do niepokoju. Nie należy samemu stawiać sobie diagnozy, ale obecność kilku z wymienionych niżej zachowań powinna skłonić nas do wizyty u specjalisty:

– picie w samotności,

– picie przed południem,

– picie dla rozluźnienia przed wyjściem na przyjęcie, ważnymi spotkaniami,

– chowanie alkoholu i picie w ukryciu,

– kłamstwa dotyczące picia alkoholu,

– powroty do picia po długich przerwach abstynencyjnych,

– urwane filmy, czyli niepamiętanie jakiegoś fragmentu poprzedniego dnia, np. powrotu do domu,

– podejmowanie prób samodzielnego poradzenia sobie z piciem (przywrócenia kontroli nad piciem) poprzez zakładanie okresów niepicia (np.: „nie będę pił przez 3 miesiące”) – bez znaczenia, czy postanowienie to zostanie dotrzymane.

Niebezpieczeństwo długotrwałego nadużywania alkoholu polega na tym, że substancja ta uszkadza delikatną strukturę biochemiczną mózgu. Początkowo łatwo jest uwierzyć, że napoje wyskokowe są eliksirem szczęścia. Picie w towarzystwie zazwyczaj odpręża, pomaga się zrelaksować, otworzyć i nabrać odwagi. Kojarzy się z beztroską i dobrą zabawą. W dodatku ten sposób na dobry nastrój jest łatwo dostępny i znacznie prostszy niż żmudna praca nad budowaniem własnej pewności siebie oraz nauka kontrolowania emocji. Niestety, na dłuższą metę substancja ta jest depresantem i z pewnością nie pomoże w trwałej poprawie samopoczucia. Działa przytępiająco i tłumiąco. Te właściwości również bywają kuszące na początku „przygody” z piciem: alkohol uśmierza bowiem poczucie winy oraz niepokój. Zwalczając momenty strachu i bolesnej świadomości na temat własnych przewinień, staje się warunkiem koniecznym do przetrwania.

Zmiany w strukturze mózgu spowodowane alkoholem wytrącają choremu z ręki jedno z najważniejszych i najbardziej potrzebnych narzędzi: samoświadomość. Alkoholik jest przekonany, że świetnie sobie ze wszystkim radzi i nad wszystkim panuje. Nic dziwnego więc, że reaguje oburzeniem na każdą sugestię, że stracił kontrolę nad swoim życiem. Jego obraz rzeczywistości jest zniekształcony i wypaczony. Nawet jeśli miewa momenty przebudzenia i chwilowej świadomości, iż rzeczywiście w jego życiu nie dzieje się najlepiej, prowadzą one jedynie do konkluzji, że trzeba się napić, by zapomnieć o troskach i problemach.

Nałóg alkoholowy jest chorobą o charakterze przewlekłym i postępującym. Oznacza to, że wymienione wyżej objawy nie mają szans na samoistne ustąpienie. Jedyną szansą na powrót do względnie normalnego funkcjonowania jest profesjonalna terapia. Nieleczone uzależnienie jedynie pogłębia się, by w konsekwencji doprowadzić do trwałej degradacji zdrowia, a ostatecznie śmierci. Wielu alkoholikom (a także ich bliskim) wydaje się, że odrobina silnej woli wystarczy, by samodzielnie poradzić sobie z nałogiem. Przekonanie to w dużej mierze wynika z rozpowszechnionego w społeczeństwie poglądu, jakoby „pijak” był sam sobie winien i pił z własnej, nieprzymuszonej woli. Nie jest to zresztą jedyny szkodliwy i niemający nic wspólnego z prawdą mit, w który wierzy wielu z nas. Jakie jeszcze przekonania na temat choroby alkoholowej należy włożyć między bajki?

Mity o życiu alkoholików, którzy wyjdą z nałogu

MIT NR 1: Po zakończeniu terapii alkoholik będzie mógł wrócić do picia towarzyskiego/kontrolowanego

Alkoholizm polega na bezpowrotnej utracie zdolności kontroli zachowań związanych z piciem. Z tego powodu cele terapii nie są ukierunkowane na nauczenie chorego spożywania alkoholu w sposób kontrolowany. Bardzo ważne jest, by już na początku procesu zdrowienia osoba uzależniona przynajmniej do pewnego stopnia pogodziła się z myślą, że do skutecznego trzeźwienia konieczne jest podjęcie decyzji o całkowitym zaprzestaniu picia alkoholu.

MIT NR 2: Alkoholik może pić piwo bezalkoholowe

„Piwa bezalkoholowe” dostępne na rynku w rzeczywistości zawierają niewielkie ilości alkoholu. Skuteczna terapia uzależnienia wymaga całkowitej abstynencji, gdyż wypicie choćby odrobiny tego środka skutkuje poważnym niebezpieczeństwem uruchomienia się procesu rozwoju głodu alkoholowego i „ochoty na więcej”. Ponadto sam widok butelki, charakterystyczny dźwięk otwieranej puszki lub zapach piwa może wywoływać objawy głodu.

MIT NR 3: Po terapii uzależnienia chęć picia zniknie bezpowrotnie

Tego typu oczekiwania są całkowicie nierealistyczne. Alkoholizm jest chorobą przewlekłą, co oznacza, że chęć spożywania substancji może pojawić się nawet po kilku latach abstynencji. Jednym z celów terapii jest pomoc choremu w przygotowaniu się na sytuację pojawienia się ewentualnej pokusy sięgnięcia po kieliszek. W każdej chronicznej chorobie należy być gotowym na wystąpienie nawrotów, nauczyć się rozpoznawać sygnały ostrzegawcze i podejmować stosowne środki ostrożności.

Nawet uzależnieni z wieloletnim stażem abstynencji nie przestają nazywać siebie alkoholikami. Dlaczego? Ich sukcesem jest świadomość charakteru choroby oraz pełna akceptacja bycia nałogowcem. Do udanej terapii niezbędna jest gotowość do takiej przebudowy całego swojego życia, by alkohol nie wydawał się w nim już potrzebny.

Budowanie nowej tożsamości trzeźwego alkoholika opiera się na kilku elementach. Aby było to możliwe, należy:

– nauczyć się dostrzegać u siebie objawy uzależnienia,

– rozpoznać konsekwencje własnego nałogu, wielkość i rodzaj strat, które spowodowało picie,

– odpowiedzieć sobie na pytanie: „co dla mnie oznacza bycie alkoholikiem?”,

– zaakceptować bezsilność wobec alkoholu oraz konsekwencje tego faktu: świadomość zagrożeń,

konieczność utrzymania abstynencji, ustawiczną pracę nad sobą,

– być gotowym do zauważenia u siebie objawów tzw. „pijanego” sposobu myślenia, odczuwania i zachowania,

– identyfikować się z innymi alkoholikami.

Przekonanie, że osoba uzależniona od alkoholu jest w stanie nauczyć się tzw. picia kontrolowanego, wypływa z uproszczonych koncepcji behawioralnych, według których picie jest zachowaniem wyuczonym, wobec czego można nauczyć się spożywania mniejszych ilości alkoholu. Współcześni badacze i praktycy odeszli jednak od tego założenia, ponieważ praktycznie nigdy taka zmiana nie kończy się sukcesem.

Pewność siebie gubi uzależnionych

Jeśli u pacjenta na etapie terapii pogłębionej dochodzi do nawrotu choroby, bardzo często wynika to z przekonania, że może kontrolować swoje picie. Choć osoby takie wiedzą już, że są uzależnione, rozpoznają u siebie objawy, pracują nad mechanizmami zaburzenia, potrafią radzić sobie z głodem alkoholowym i odmawiać picia, wciąż mają nadzieję na to, że będą „takie jak inni ludzie”. Zbyt wysoko stawiają sobie poprzeczkę, mają wygórowane oczekiwania wobec trzeźwego życia. Chcą, aby wszystko ułożyło się jak najlepiej i pragną być dobrze odbierani przez otoczenie. Po okresie zachłyśnięcia się nowym życiem zaczynają zauważać, że trzeźwość bywa monotonna. W dodatku obserwują, że ich znajomi piją alkohol i nic złego się z nimi nie dzieje. Nierzadko nie wytrzymują codziennych wyzwań, nie potrafią radzić sobie ze stresem, rozwiązywać problemów w konstruktywny sposób, przyjmować i wyrażać krytyki, a także stawiać sobie realistycznych i konkretnych celów życiowych. Na tym etapie wciąż jeszcze dość słabo rozumieją własne życie, rodzinę, otoczenie, a ich myślenie bywa magiczno-życzeniowe. Czasami zwycięża tęsknota za okresem zabawy i beztroski.

Bardzo ważnym elementem terapii jest praca nad poczuciem kontroli. Z jednej strony alkoholik musi mieć świadomość tego, na co nie ma wpływu: np. faktu, że jego choroba jest chroniczna oraz jej mechanizmów. Z drugiej zaś musi mieć poczucie, że ma kontrolę nad własnym życiem. Choć jego zaburzenie jest podstępne i niełatwe do okiełznania, może wytrwać w abstynencji. Tylko wtedy jego życie może być udane i względnie „normalne”.

Czy alkoholik zawsze będzie alkoholikiem?
3.3 (66.67%) 6 głosów