Nikt z nas nie przepada za stawianiem czoła własnym lękom, trudnym stanom emocjonalnym i problemom. Zwykle jesteśmy jednak w stanie wzbudzić w sobie zdroworozsądkową motywację do odważnego przeciwstawienia się kłopotom. Zupełnie inaczej postępują osoby uzależnione, u których można zaobserwować patologiczną skłonność do odraczania wszystkiego tego, co nieprzyjemne.

Mechanizmy choroby alkoholowej

Aby zrozumieć skomplikowaną naturę choroby alkoholowej, należy uświadomić sobie, że wszystkie jej mechanizmy w rzeczywistości ukierunkowane są na jeden cel: inicjowanie i potęgowanie pragnienia alkoholu. Przy jego pomocy chory stara się szybko złagodzić lub uśmierzyć każdy spotykający go dyskomfort emocjonalny. Chęć sięgnięcia po butelkę jest jego naturalną reakcją na każdą silniejszą emocję, problem czy dylemat. Jego życie wewnętrzne w znaczny sposób odbiega od funkcjonowania psychologicznego zdrowej osoby, przez co trudno się z nim porozumieć, a także pojąć i zaakceptować jego zachowanie.

mechanizmy w chorobie alkoholowej

Alkoholik przejawia silną tendencję do reagowania na stres poczuciem zagrożenia oraz niezwykle małą tolerancję na cierpienie. Towarzyszą im lęk, złość, smutek oraz ból. Ta trudna do zniesienia mieszanka nie prowadzi jednak do gotowości do stawienia czoła problemom oraz prób zmiany okoliczności powodujących stres. Pierwszą i najbardziej naturalną reakcją dla alkoholika jest zaś chęć natychmiastowego złagodzenia nieprzyjemnych doznań. Należy uświadomić sobie, jak specyficzny jest sposób przeżywania takiej osoby. Można powiedzieć, że alkoholik wszystkie negatywne emocje i doznania czuje i odbiera „bardziej”, silniej i intensywniej. Zdarza się, że drobne zdarzenie (sprzeczka z żoną, korki na drodze do pracy, hałaśliwy sąsiad) stają się dla niego małymi tragediami, prowadzącymi do nieadekwatnie dużego i gwałtownego wybuchu wściekłości. Każda przeszkoda może jawić się choremu jako niemożliwa do pokonania, a każde słowo krytyki lub wyraz niezadowolenia z jego zachowania – jako poważny afront i dowód na brak akceptacji ze strony otoczenia.

Uzależniony szuka ulgi od bólu

Każdorazowe nasilenie lęku i charakterystycznej dla tej choroby „bolesności” sprawia, że osoba borykająca się z uzależnieniem panicznie poszukuje natychmiastowej ulgi, co odbierane jest przez nią jako wewnętrzny przymus i konieczność picia. Jako że nie ma właściwego kontaktu z własnymi emocjami, nie rozumie ich i nie akceptuje, pragnie jedynie je stępić i choć na chwilę o nich zapomnieć.

U człowieka, który nie ma problemu z alkoholem, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Załóżmy, że taka osoba zaczyna doświadczać problemów w pracy. Wie, że musi zrobić coś, by poczuć się lepiej. Co to może być? Zdroworozsądkowe i konstruktywne techniki to np. rozmowa z kimś bardziej doświadczonym, kto gotów jest służyć dobrą radą, zapisanie się na kurs doszkalający lub większe przyłożenie się do kolejnych zadań. Pokonanie trudności wymaga jednak wysiłku, co zniechęca alkoholika. On woli sięgnąć po natychmiastową ulgę, jaką przynosi mu picie. W ten sposób nie zagłębia się w źródła problemu i nie próbuje go rozwiązać, a tym samym jedynie odracza moment zmierzenia się z nim. Rzeczywiście, alkohol poprawia nastrój, jednak działanie to jest krótkotrwałe. W rzeczywistości spożywanie alkoholu prowadzi do depresji, co oznacza, że spożywanie przez dłuższy czas skutkuje pogorszeniem nastroju, lękiem, smutkiem i innymi przykrymi stanami emocjonalnymi.

Im dłużej trwa proces, tym większe cierpienie

Oczywiście, im więcej chory pije, tym więcej doświadcza tego rodzaju nieprzyjemnych sytuacji. Powodem nie jest jedynie chemiczne działanie substancji – bardzo duże znaczenie ma również to, co dzieje się po alkoholu. Pijana osoba często robi coś niewłaściwego, obraża kogoś, zaciąga długi, przepija dużo pieniędzy itd. Konsekwencje choroby są coraz trudniejsze do zniesienia, ale reakcją nie jest głębsza refleksja nad tym, w jaki sposób zmienić swoje życie na lepsze, a jedynie dalsza ucieczka w alkohol.

Jak nietrudno się domyślić, konsekwencjami są z jednej strony postępująca destrukcja obejmująca rozmaite dziedziny życia, a z drugiej – sukcesywny rozwój choroby. Bliscy starają się pomóc, jak tylko potrafią: kłamią przed przyjaciółmi i rodziną, usprawiedliwiają nieobecności w pracy, wyręczają alkoholika w jego obowiązkach i spłacają jego długi. W ten sposób rodzina stara się okazać swoje wsparcie i próbuje nie dopuścić do następstw uzależnienia, takich jak utrata pracy czy zniszczenie relacji z innymi ludźmi. Niestety, w ten sposób rodzina jedynie przyczynia się do dalszego postępu choroby. Nieświadomie bierze udział w charakterystycznym dla nałogowców odraczaniu problemów. Tymczasem jedynym sposobem na to, by alkoholik zaczął mieć motywację do leczenia, jest pozwolenie mu na to, by doświadczył poważnych konsekwencji swojego picia. Dopóki na własnej skórze nie przekona się, że nie da się w nieskończoność odsuwać od siebie kłopotów, dopóty nie będzie miał powodów i motywacji, by zmierzyć się ze swoim największym wrogiem, jakim jest skłonność do nadużywania alkoholu i idące za nim silne uzależnienie.

Odroczenie jako mechanizm choroby alkoholowej
5 (100%) 2 głosów
  • TO JA

    A co jeżeli odroczenie jest także mechanizmem odciagajacym od picia. Np mówi dobie w trakcie kryzysu dziś nie będę pić I
    ?