Czy dopalacze to narkotyki, czy coś zupełnie innego? Co o dopalaczach mówi polskie prawo? Czy osoby uzależnione od dopalaczy mają takie sama prawa do leczenia jak osoby uzależnione od narkotyków?

Według raportu ESPAD, organizacji zajmującej się badaniem uzależnień i młodzieży szkolnej, w Polsce co dziesiąty uczeń spróbował dopalaczy. To najwyższy odsetek w Europie, w której średnio jedynie 4 dzieci na 100 ich próbuje. Czym są dopalacze, nazywane fachowo „nowymi substancjami psychoaktywnymi” i czy można je uznać za narkotyki, czy nie?

Czy dopalacze to narkotyki?

Młodzież sięgająca po dopalacze często robi to wierząc, że próbuje środka, który nie jest narkotykiem. Taką retoryką posługują się też ich sprzedawcy. Łatwiej bowiem przekonać dziecko, że jego „odlot” nie jest przecież niebezpieczny, bo nie będzie brało narkotyku. Jak jest w rzeczywistości?

Czym są narkotyki?

Narkotyki to środki psychoaktywne, które działają na ośrodkowy układ nerwowy, a ich regularne przyjmowanie prowadzi do uzależnienia fizycznego. W różnych kręgach kulturowych różnie rozpatruje się kwestie narkotyków, dlatego nie istnieje ich jedna spójna definicja. W Polsce, za narkotyki uważa się te substancje, które zostały określone w załączniku do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

Czym są dopalacze?

Dopalacze, a mówiąc bardziej naukowo – nowe środki psychoaktywne, to wszystkie te substancje, które również działają na ośrodkowy układ nerwowy i mogą prowadzić do uzależnienia. Różnica pomiędzy nimi, a narkotykami zasadza się na tym, że nie znajdują się one w załączniku do ustawy. Dlaczego? Bo przemysł farmaceutyczny i chemiczny działa szybciej niż ustawodawca. Zanim nowy środek znajdzie się na liście, zdążą go kupić tysiące osób.

W polskim prawie stosuje się też pojęcie środka zastępczego. Są to substancje, które są szkodliwe dla zdrowia i są używane w takich samych celach jak środek odurzający lub substancja psychotropowa.

Czy zatem dopalacze to narkotyki, czy nie?

Pod względem prawnym – nie, bo ich nazwy nie znajdują się na liście narkotyków. Pod względem działania jak najbardziej tak. Dlaczego? Bo tak jak narkotyki, dopalacze działają na ośrodkowy układ nerwowy i tak jak narkotyki, mają potencjał uzależniający. O ile jednak działanie typowych narkotyków na organizm jest znane, o tyle dopalacze są bardziej niebezpieczne, bo nie wiadomo jak zachowa się organizm po ich zażyciu.

Jest to związane z tym, jak powstają dopalacze. Ich produkcja jest związana z modyfikowaniem istniejących środków psychoaktywnych. Przed nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii w 2018 roku w zasadzie każdy środek, który nie znajdował się w wykazie środków odurzających i substancji psychotropowych, można było wprowadzić do obrotu legalnie. Oznaczało to, możliwość wyprodukowania cząsteczki danego środka różniącego się od oryginału kilkoma atomami, a nawet jedynie ich układem (tzw. izomery). Taki nowy środek, nie znajdował się na liście (nie był więc nielegalny i nie był oficjalnie narkotykiem), ale mógł mieć działanie identyczne z jego pierwowzorem, albo nawet gorsze, bo bez żadnych testów nie wiadomo, jak w szerszej perspektywie na taki środek zareaguje organizm. Oczywiście producenci dopalaczy żadnych testów nie przeprowadzają, bo są one zbyt kosztowne.

Dlaczego dopalacze są bardziej niebezpieczne niż narkotyki?

  • Nie wiadomo, jak zareaguje na nie organizm,
  • Mogą działać szkodliwie na inne organy, a osoba zażywająca taki środek, nie będzie nawet znała ryzyka,
  • W przypadku zatrucia, lekarze nie są w stanie odpowiednio zareagować, bo nie wiedzą, jak działa środek i nie mają pojęcia, czy nie wejdzie w reakcję z podanym lekiem. Leczenie odbywa się „na ślepo”. W efekcie nawet prawidłowo przeprowadzone odtruwanie może pacjentowi zaszkodzić.
  • Efekty przyjmowania dopalaczy mogą objawić się po wielu latach. Dany środek może np. uszkadzać wątrobę czy nerki w taki sposób, że problemy pojawią się dopiero za wiele lat.

Dopalacze a prawo

W efekcie walki o ograniczenie dostępu do dopalaczy, w 2018 roku weszło w życie nowe prawo dotyczące wytwarzania i wprowadzania do obrotu nowych substancji psychoaktywnych. Po pierwsze wprowadzono karę za posiadanie znacznych ilości dopalaczy (do 3 lat) oraz karę do 12 lat pozbawienia wolności za handlowanie nimi.

Co to jest „znaczna ilość dopalaczy”? Prawo tego nie precyzuje konkretnie. W praktyce stosuje się zasadę, według której znaczna ilość narkotyków lub substancji odurzających to taka, która wystarczy jednorazowo, do odurzenia kilkudziesięciu osób. W październiku 2017 wyrok Sądu Najwyższego wskazał również, że ważna jest nie tylko ilość środka, ale również to, co to konkretnie było (kryterium jakościowe) oraz cel, w jakim oskarżony te środki posiadał (III KK 73/17).

Drugą znaczną zmianą w prawie jest kwalifikacja dopalaczy (środków zastępczych oraz nowych sytuacji psychoaktywnych). Obecnie substancje zakazane znajdują się na liście stanowiącej załącznik do rozporządzenia ministra zdrowia, a nie załącznik do ustawy. Dzięki takiemu zabiegowi łatwiej je aktualizować.

Dlaczego rząd nie wprowadzi na listę ogólnego pojęcia substancji psychoaktywnych jako zakazanych, zamiast wprowadzać jedynie konkretne nazwy środków? Czy to nie rozwiązałoby problemów z legalnością substancji i pozwoliło ograniczać ich sprzedaż?

Nie jest to niestety takie proste, ze względu na to, że niektóre substancje psychoaktywne wykorzystywane są medycznie (i trzeba byłoby wtedy stosować specjalne wyłączenia), a niektóre substancje psychoaktywne – jak alkohol – są zupełnie legalne, mimo tego, że ich stosowanie wiąże się z ryzykiem uzależnienia. Mało tego, rząd na ich dystrybucji zarabia spore pieniądze w podatkach. To właśnie kulturowa akceptacja nikotyny (+ akcyza i pieniądze z jej sprzedaży) sprawiają, że papierosy nie są uznawane za narkotyki, choć spełniają ich definicję.

Po trzecie, osoby uzależnione od nowych środków odurzających, są traktowane tak samo, jak osoby uzależnione od klasycznych narkotyków – mają prawo do leczenia, rehabilitacji i pomocy psychologicznej, finansowanej przez Państwo.

Mimo zmian w prawie i zejścia sprzedaży dopalaczy do podziemia w 2018 roku odnotowano 33% więcej zatruć dopalaczami niż w 2017.

 

Oceń ten wpis